Skecze i opowiadania satyryczne

 

Monolog, który spodobał się kabaretowi Czyści jak Łza:

Lekcja

 

 

Osoby: Nauczycielka, Kotletyński

 

(Lekcja historii, nauczycielka zaczyna odpytywanie).

 

Nauczycielka

 

– Kiedy była bitwa pod Kircholmem? Kotletyński wstań, jak cię pytam.

 

Kotletyński

 

– Pani profesor nie mogę tego pani powiedzieć, bo muszę panią chronić.

 

Nauczycielka

 

– Co robić? Nie żartuj sobie, znowu się nie nauczyłeś.

 

Kotletyński

 

– Nauczyłem się proszę pani. (Nerwowo zerka do książki).

Ale lepiej, żebym tego pani nie mówił.

 

Nauczycielka

 

– Dlaczego?

 

Kotletyński

 

– Bo mogłaby pani tego nie zrozumieć. A nawet gdyby pani zrozumiała, to prawda mogłaby okazać się zbyt bolesna.

 

Nauczycielka

 

Przestań sobie kpić Kotletyński. Proszę natychmiast powiedzieć, kiedy był bitwa pod Kircholmem!

 

Kotletyński

 

Powiedziałbym pani, ale to tajemnica.

 

Nauczycielka

 

Tego już za wiele! Nie wiem, czy ty chociaż raz w życiu zaglądałeś do podręcznika! Pewnie nawet nie wiesz, kto go napisał!

 

 

Kotletyński

 

Kto go napisał? Ależ wiem pani profesor. Łysek z pokładu Idy!

 

Nauczycielka

 

Dosyć! Takiego nieuka jeszcze nigdy w tej szkole nie było! Jeśli w tej chwili nie powiesz, kiedy była bitwa pod Kircholmem wezwę twoich rodziców!

 

Kotletyński

 

Pani profesor, po co ich wzywać. Oni też na pewno nie wiedzą.

 

Nauczycielka

 

Milcz! Jeśli w ciągu minuty nie odpowiesz na pytanie, postawię ci jedynkę! Kiedy była bitwa pod Kircholmem?

 

Kotletyński

 

Kiedy? Już wiem pani profesor kiedy. Wtedy, kiedy byli Szwedy!

 

Nauczycielka

 

Dobrze Kotletyński! Piątka!

 

Rozmowa

 

 

Osoby: Chłopak, Dyrektor.

 

(Młodzieniec ubrany w garnitur wchodzi na rozmowę w sprawie pracy).

 

Chłopak

 

-Dzień dobry.

 

Dyrektor

 

– Dzień dobry.

 

Chłopak

 

– Ja w sprawie pracy.

 

Dyrektor

 

– Od kogo pan jest?

 

Chłopak

 

– Prosto od mamusi tu przyszedłem.

 

Dyrektor (z poirytowaniem)

 

Zapytam inaczej: Jak ma pan na nazwisko?

 

Chłopak

 

– Porzeczka.

 

Dyrektor (znacząco)

 

Ten Porzeczka?

 

Chłopak (niefrasobliwie, wskazując palcem na siebie)

 

– No, ten Porzeczka.

 

Dyrektor (z radością)

 

Wiedziałem, że mi pan kogoś przypomina. Pan jest strasznie podobny do ojca. Drugi Jarek! Pozdrów tatusia ode mnie!

 

Chłopak

 

– Pozdrowię jak tylko go zobaczę. Ale to chyba nieprędko, bo pobił kolegę w celi i ma zakaz widywania się z kimkolwiek.

 

Dyrektor

 

Ha! Ha! Ha! Żarty się ciebie trzymają! Twój ojciec też taki był! Wiesz co, zrobię cię u mnie księgowym!

 

Chłopak (z niedowierzaniem)

 

Księgowym?

 

Dyrektor

 

Na początek. Co skończyłeś?

 

Chłopak

 

– Ekonomię na Sorbonie w Nowym Targu.

 

Dyrektor

 

To była tam kreatywna księgowość?

 

Chłopak

 

Nie.

 

Dyrektor

 

– Czego was teraz uczą? U mnie w zawodówce była. Ale to jest łatwe. Zaraz cię nauczę. Chodzi o to, żeby tak stracić, żeby jeszcze zarobić. Wałki znasz?

 

Chłopak

 

– Tylko do ciasta.

 

Dyrektor

 

– A przekręty?

 

Chłopak

 

Czasem coś przykręcę jak się poluzuje.

 

 

Dyrektor (z rezygnacją)

 

Nie, no widzę, że ciebie trzeba będzie kierownikiem zrobić. Gdzie wcześniej pracowałeś?

 

Chłopak

 

Na farmie strusi pod Piotrkowem.

 

Dyrektor

 

W sumie to się nie dziwię. Po Sorbonie same takie nieuki. To będziesz u mnie kierował działem żywieniowym. Co powiesz, jak przyjdzie kontrola z Sanepidu?

 

Chłopak

 

– Dam im po białej kopercie i wyślę na wczasy na Wyspy Kanaryjskie.

 

Dyrektor

 

– Szybko się uczysz chłopie! Jeszcze będą z ciebie ludzie! Zaczynasz od jutra! Tylko pamiętaj, że na tym stanowisku trzeba często chodzić po rozum do głowy!

 

Chłopak

 

Ja często po niego chodzę, ale przeważnie nie mogę go tam zastać.

 

Dyrektor

 

Nie martw się. Kiedyś was sobie przedstawię. Wtedy na pewno nawiążecie ze sobą bliższy kontakt. Może nawet się polubicie. Następny proszę!

 

Poeta

Poeta jest poważny powagą poezji, powagą tworzenia, aktu poetyckiego. Poeta dokarmia wróble oraz gołębie zimą. Przeprowadza staruszki przez ulicę. On jest niczym światełko, takie małe światełko w ciemności. On powinien mieć zniżki w barach mlecznych i zniżki studenckie na alkohol. Czasem mu się wydaje, a czasem nie. Miewa wizje, poeta miewa wizje. Nie przeszkadzać mu wtedy uprasza się, nie stukać, nie dzwonić, nie robić kotletów. Z poetą musisz delikatnie, z poetą to delikatnie proszę. On niczym porcelana jest. I nie próbuj go brać na spytki ani nawet na spacer. Gotów uderzyć.

Poza złością poeta dysponuje jeszcze na przykład wzruszeniem. Niejeden wzruszony poeta przeczy prawu powszechnego ciążenia. Oddala się bowiem w przestworza pod wpływem Petrarki. Niektórzy poeci nie korzystają z komunikacji miejskiej. Miotają nimi po mieście sprzeczności, a jeśli nie sprzeczności, to wiatry namiętności. A jeśli nie wiatry namiętności, to zwykłe, ponieważ poeta lekki i chudy jest. I nie potrzebuje do niczego komunikacji miejskiej. Obywa się bez niej. Nie pomoże mu ona w niczym, nie rozstrzygnie jego problemów, nie podzieli jego smutków ani radości. Nie podtrzyma go na duchu. Ona łez nie zna, ona ze swymi kontrolerami biletów, nieczułymi kontrolerami biletów.

Poeta nie może wręcz pracować. On, który niczym motyl jest. Niech pracują alpiniści, aktywiści, bezrobotni, bezpartyjni, bezczynni, prozaicy, przemytnicy, pracoholicy. A przede wszystkim kontrolerzy biletów. Jeno nie on.

Tak, poeta. Gotuj mu raz dziennie, rób za niego te wszystkie niepoetyckie rzeczy. Inaczej ucierpi na tym historia literatury. Możliwe, że roztopi się przez to Antarktyda i zaleje lądy. Miej na uwadze dobro ludzkości, jeśli nie zależy ci na dobru historii literatury.

***